Blog

 

children-1499268_640

Zawsze mi coś nie pasowało, a teraz jestem pewna, że nauka języka obcego w szkole służy realizacji materiału przez nauczyciela, zaliczaniu sprawdzianów, a nie nauczeniu się języka, w celu komunikowania się.

Pamiętam też, że w LO nie nauczyłam się niczego nowego na angielskim, którego uczyłam się od kilku lat swoją metodą. Próbowałam się jeszcze parę razy odnaleźć w trybie lekcja-materiał i kolejna lekcja materiał. Niewiele mi wynikało z tego, że znam wiele sposobów przywitania i potrafię je przytoczyć. Kucie słówek w temacie- miasto, opis mieszkania, mojej rodziny przyprawiał mnie o mdłości. Oczywiście rozumiem cel- zdać test, egzamin, na szczęcie to już mnie nie dotyczy..

Z moich i nie tylko, doświadczeń wynika, że aby nauczyć się języka nie trzeba 7 lat szkoły podstawowej, gimnazjum i szkoły średniej, takie przekonanie musi zniechęcać wiele osób. Jednak ich szkolne i kursowe doświadczenie niestety nie daje im informacji, o tym że podążają smutną, mało zabawną drogą, katorżniczą drogą uczenia się.

Pół roku intensywnej pracy nad językiem nowym, to dla mnie i innych osób wystarczające, aby dogadać się i orientować w danym języku. Intensywnej czyli codziennej, ale zabawnej, ciekawej, gdzie wiedza sama wchodzi do głowy.  Dobrze też chodzić z językiem wszędzie: na spacer, do ogrodu, czekając gdzieś, podróżując,  nasycając się nim. Dostępne aplikacje ułatwiają zaplanowanie procesu powtórek. Książki autorów np. japońskich, włoskich, niderlandzkich dopełniają całej zabawy. Plus samowiedza, o tym, co nam indywidualnie pomaga w przyswajaniu języka-niestety program szkolny tego nie wie 🙂

Teraz wiem, że chodzi mi o to, aby:

  • czerpać radość z poznawania nowego języka, kultury, z dogadywania się , poczytania w oryginale, zrozumienia filmu w języku reżysera, wiele można się domyśleć z kontekstu i z sytuacji, gdy się na niej skupiamy zamiast na przytaczaniu perfekcyjnych zdań z czytanki. W tym celu nie muszę znać gramatyki na poziomie uniwersyteckim.
  • cieszyć się i bawić tym, że konkretne zdanie wnika w mój umysł na zawsze i wyskoczy poprzez skojarzenie z innymi wyrażeniami ponieważ umieściłam je w pamięci długotrwałej i opartej na skojarzeniach, co za frajda!
  • przyswajać te słówka i wyrażenia, które SAMA uznam za ciekawe dla MNIE  i przydatne moim celom,
  • pamiętać, że w codziennym fukcjonowaniu używamy raczej krótkich zdań, a nie przemów (wypracowań), i takich się uczę, tak, aby od razu móc z nich wykorzystać,
  • język traktować jako narzędzie do komunikacji, zamiast dowodu na moją perfekcyjność.

Nauka od dawna już wie, że Zabawa to najlepsza droga do szybkiego uczenie się poprzez doświadczenie.

Moja metoda nauki języka obcego zmieniała się.

  1. Wiele lat temu była karta i ołówek, płyty winylowe i kasety magnetofonowe oraz podręcznik papierowy. Dało się uczyć, a jakże, był założony słowniczek, każde słówko i zdanie milion razy powiedziane i przepisane, tak zaczynałam z angielskim, w szkole podstawowej , potem doszedł hiszpański, Wtedy nie dostałam wsparcia w tym temacie, gdy uczyłam   się 7 języków, a szkoda (angielski, hiszpański, grecki, niemiecki, esperanto, rosyjski- z niechęcią, próbowała francuski). Zabrakło mi wtedy porady osoby doświadczonej co dalej z tym zrobić…i został angielski i hiszpański w LO oraz niemiecki.
  2. Teraz korzystam z wszystkiego co dostępne, obecnie testuję aplikację językową, na której można uczyć się wszystkich języków, raj !! Memrise., oraz dołączam piosenki, bajki znalezione na You Tube w danym języku, jakiś film na Netfliksie oglądany w oryginale no i wykorzystuję ten blog/stronę do wspierania siebie w tym procesie.
  3. Tworzę więc na blogu, w głowie  i w zeszytach swój podręcznik, który jest w zasadzie siecią powiązanych wątków, wrażeń, obrazów, dźwięków, podążaniem za swoim procesem, zamiast „podręcznikowym” w dawnym sensie.
  4. Znajomość kilku języków w różnych grup ułatwia naukę kolejnych, pewne struktury językowe, gramatyczne już nie zaskakują.
  5. Gramatyki uczę się w akcji, jeśli potrzebuje coś doczytać, to robię to.
  6. Nagrywam na smartfonie mp3 i filmiki, jak mówię nowy materiał, lub mówię cokolwiek, śmieszne ale i pokazuje, że nie wygląda to źle, jak nie mówię zupełnie płynnie , w trakcie wypowiedzi szukam jakiegoś określenia i oswaja z MÓWIENIEMOD RAZU, BEZ CZEKANIA NA PERFEKCYJNOŚĆ.
  7. Wykorzystuję sen 🙂 powtórki przed snem i plum..do pamięci długoterminowej czyli na zawsze..
  8. Piszę i jednocześnie mówię mówię nowe słowo, a potem piszę je w wyobraźni i robię mu  zdjęcie umysłem, trudno to opisać ale działa :), gdy trzeba umysł mi je wyświetla, oczywiście gdy jest już na etapie utrwalenia…
  9. CEL- KOMUNIKOWAĆ SIĘ, BYĆ ROZUMIANYM I ROZUMIEĆ (ZNAJOMOŚĆ SŁOW PLUS KONTEKST I SKUPIENIE NA SYTUACJI, ZAMIAST NA SOBIE!)
  10. W tygodniu danego języka jem jakieś danie np. japońskie, włoskie 🙂 itd oglądam telewizję , filmiki na You tube z danego kraju, nawet jeśli nie rozumiem wszystkiego, nadal cel- zanurzanie się w kulturę poprzez wrażenia, odczucia. Oglądam blogi osób, które tam zamieszkały. super 🙂 Odwiedzam różne światy bez ruszania się z fotela!
  11. Jeśli zainteresuje mnie malarz np. niderlandzki, włoski, japoński, podążam jego tropem, maluję czasem sobie jego obraz słuchając jednocześnie swoich nagrań językowych lub muzyki tego kraju. Przenosze się w czasie i przestrzeni i między umysłami 🙂
  12. Zaplanowanie jakiejś podróży dodaje skrzydeł! Choć można też zahaczyć kogoś nie znajomego na facebooku czy z grupy w aplikacji językowej:) Może uda mi się zrobić parę reportaży w języku tamtejszym, w ramach treningu i zamieścić na blogu.