Spotkanie z naturalnym drapieżcą – inicjacja kobieca

W trakcie STAWANIA SIĘ dorosłym człowiekiem,  kobietą , mężczyzną, mamy do wykonania pewne zadania. Jednym z nich jest wytropienie w sobie i zrobieniu w sobie odpowiedniego miejsca na naszego naturalnego drapieżcę. Czy chcemy czy nie i takie „części” i „głosy” każdy ma w sobie. Ten aspekt ma różne imiona w różnych filozofiach religiach, psychologiach ale można go opisać jako siłę niszczącą, przeciwną dobru, drapieżczą, agresywną, „zwierzęcą” (nie obrażając zwierząt ). Patrząc na historię świata, aż po dziś dzień, nie trudno wskazać  skutki działania tego aspektu człowieka.

Ale wracając do stawania się kobietą…Wiele historii i baśni opiewa ten temat. Szczególnie te opowieści, w których dziewczyna zostaje poślubiona potworowi („Piękna i bestia” „Sinobrody) i wiele innych) i jej zadaniem jest odnaleźć się w tej sytuacji.

W baśni o Sinobrodym  spotykamy mężczyznę o brodzie w kolorze niebieskim, który miał opinie upadłego czarownika. Zalecał się on do 3 sióstr przekonując je o swojej łagodności, aż siostry pomyślały, że tak miła osoba nie może być zła! Sinobrody poprosił o rękę najmłodszą, która ucieszyła się, że zostanie żoną tak wytwornego mężczyzny. Zamieszkali w zamku, gdzie mogła się poruszać swobodnie z wyjątkiem jednej komnaty. Otrzymała zakaz wchodzenia do niej. Jednak ciekawość sióstr sprawiła, że otworzyły  zakazane drzwi kluczem otrzymanym od Sinobrodego wraz z całym pękiem innych kluczy. Zobaczyły tam, ku swojemu przerażeniu, krwawe błoto, kości i czaszki. Zamknęły czym prędzej zakazane drzwi ale śladów krwi na kluczu i sukni nie dało się już usunąć. Gdy Sinobrody powrócił z podróży zagroził wtrąceniem żony do tej komnaty, gdyż jak się domyślamy, były tam reszki jego poprzednich żon. Nasza bohaterka postanawia jednak, po naradzeniu się z siostrami, wezwać na pomoc braci, i zaczyna grać na zwłokę, by odroczył swoją zagładę. W końcu bracia dotarli na miejsce i ujarzmili Sinobrodego bijąc go, siekąc, smagając. Wreszcie śmiecili go , zostawiają jego krwawe szczątki sępom. Oczywiście pełna wersję można przeczytać w książce lub Internecie.

Aby spotkać siebie całą, wraz z pierwotna częścią natury kobiecej mamy do wykonania trudne zadanie- poznać swój cień, mrok, druga stronę medalu (poza tą miłą sobie i otoczeniu wersją). Ale jednocześnie nie powinna dać się złapać w pułapkę, uwięzić albo zabić. Postać Sinobrodego może symbolizować pod ta męską postacią wewnętrzną część drapieżną kobiety, której ta nie jest zupełnie świadoma i nie ma z nią kontaktu. A tymczasem jest to  konkretna siła, która trzeba brać pod uwagę w życiu w sobie i innych ludziach.

Bez tej świadomości i umiejętności postępowania z agresją w sobie i innych, kobieta staje się naiwną ofiarą wielu sytuacji krzywdzących i toksycznych dla niej relacji.

Począwszy od przekonania, że skoro ktoś prezentuje się jako miły, to nie może okazać się zły wobec nas  i wykorzystujący (kolega, koleżanka, szef, rodzic, partner), po „lojalność” otrzymanym zakazom („Nie wolno mi prosić o podwyżkę, bo nie wypada rozmawiać o pieniądzach”, „nie zgłoszę przemocy i lobbingu bo to wstyd”, „nie wypowiem swojego zdanie, by ktoś nie poczuł się źle”, ‘Nie mogę odmówić prośbie, gdyż to nie grzeczne”)- to często spotykane postawi kobiet, będących na początki drogi ku swojej kobiecości rozumianej jako PEŁNY (umownie) dostęp do swojego potencjału.

Poprzez rozwijanie i znajdowanie klucza do wiedzy i do swojej ciekawości (siostry zajrzały do zakazanej komnaty), wnikliwości, wytrzymałości  i sprytu(znalezienie próby ratunku po naradzeniu się z siostrami – innymi swoimi twórczymi aspektami kobiecymi) najmłodsza siostra (najmniej dojrzała, ale i kreatywna ) wykonuje pracę, by zrozumieć drapieżnika i jego naturę, nie jest już bezbronna w swojej naiwnej ufności ale szacuje niebezpieczeństwo i możliwość ratunku.

Wezwanie na pomoc braci (swoje „męskie” sprawcze, agresywne ale współpracujące części, zwane Animusem, ) jest już dowodem na odnalezienie integracji z tymi aspektami, gdzie wewnętrzni siostry i bracia (różne nasze aspekty psychiczne) wiedzą o sobie, mogę się naradzić i działać razem.

Uczymy się w różnych sytuacjach, że bycie miłą nie może być priorytetem. Są sytuacje (relacje), z których trzeba uciekać, zamiast czekać aż agresywny partner sam się zmieni lub firma wyssie z nas ostatnie soki, gdy coś jest podejrzane i nie budzi zaufania, zaufajmy sobie i sprawdźmy tę sytuację zanim oddamy swój los w ręce Sinobrodego (obecnego w innej osobie).

Tak więc rozstanie się ze swoją naiwnością i dopuszczenie do świadomości, że agresja istnieje w nas i innych to pierwszy krok ku dojrzałości kobiecej. A tymczasem dziewczynki są często (dzieci w ogóle) strofowane za nazywanie rzeczy i swoich uczuć i pragnień po imieniu: że wujek obrzydliwie całuje w usta przy przywitaniu, że ta broda jest niebieska i dziwna, że chcą być lotnikiem (lotniczką?) czy też nie chcą mieć dzieci tylko poświęcić się nauce czy sztuce. Szczególnie „dziewczynki są przyuczane do uległości wobec drapieżników” ( w tej roli mogą wystąpić osoby ale i ideologie). To tak jakby uczyć młode wilczki czy koty miłego zachowania wobec grzechotnika czy niedźwiedzia. Czytamy w „Biegnącej z wilkami” C.P.Estes, że potrzebujemy obudzić naszą wewnętrzną adekwatną matkę, która zachęci nas do nowych zachowań, do ostrożności wobec szkodliwych kobietom zachowań i propozycji, do nieoddawania swojego losu beztrosko w ręce drapieżników, do nazywania rzeczy po imieniu zamiast przekonywania się ”większość czasu, że jego broda nie jest aż taka niebieska”. Stajemy się świadome, że obietnica, iż będziemy królowymi na zamku może okazać się nieraz obietnicą uwięzienia i morderstwa różnych   kobiecych aspektów.