syndrom istoty dającej i konsekwencje..

Syndrom istoty dającej ściśle wiąże się z wypaleniem.

Co to jest to wypalenie?

-wyczerpanie emocjonalne – zmęczenie, pomimo np snu nie jesteśmy wyspane, pomimo czasu wolnego, nie regenerujemy się.

-depersonalizacja – odłączenie się od uczuć: zanik empatii, troski, współczucie, można powiedzieć, że mamy jej dość i, że jest się wypaloną ciągłą empatią, troską o innych.

– poczucie braku sprawczości, wrażenie bezcelowości działań, wrażenie, że nie ma sensu to, co robimy.

-różne objawy (zaburzenia snu, lęk, depresja, bóle ciała , zaburzenia jego funkcji).

Wypalić się można na gruncie zawodowym i osobistym (w roli żony, matki, córki).Z racji tego, że to głównie kobiety  cierpią na syndrom osoby dającej, wypalają się głównie kobiety i to one najczęściej zgłaszają się na psychoterapię- nie są w stanie dalej „wywiązywać się” z roli istoty dającej siebie innym i to je i ich rodziny bardzo niepokoi.

Wypalenie, wyczerpanie to utknięcie w tunelu, którego nie przeszłyśmy do końcu. Pułapką, która uniemożliwia nam wydostanie się z tunelu, u wielu kobiet, stanowi syndrom istoty dającej.

Co to jest syndrom istoty dającej ?

cytuję autorki dr Emily Nagoski , Amelia Nagoski  „Jak wyrwać się z błędnego koła stresu”:

„W książce „Siad!logika mizoginii”filozofka Kate Manne opisuje system, w którym od jednej klasy ludzi, „istot dających” ,oczekuje się obdarzania swoim czasem, uwagą, uczuciami i ciałami innej klasy:”istot żyjących”,Terminy te implikują wniosek, że istoty żyjące mają moralny obowiązek „żyć” i wyrażać swoje jestestwo, podczas gdy istoty dające są moralnie zobowiązane „dawać” istotę swojego człowieczeństwa istotom żyjącym. Spróbuj się domyślić, do której klasy zaliczają się zwykle kobiety.”

„Istoty dające muszą być zawsze ładne, szczęśliwe, spokojne, wspaniałomyślne i wyczulone na potrzeby innych”.

Nie powinny nic dla siebie potrzebować,a gdyby chciały coś zmienić w układzie  to spotka je kara (złośliwa uwaga pt „oszalałaś?”, zdumienie , odrzucenie, jak to? jak to? również ze strony innych kobiet przestrzegających zasad patriarchatu, matek, siostr, koleżanek it,).

Mówimy tu o około połowie ludzkości!

Syndrom istoty dającej to choroba, która nie leczona powoli zabija..za pomocą depresji, lęków, wycofania się z siebie, braku sensu, chorób psychosomatycznych….Wszędzie gdzie czytam, że na coś chorują głównie kobiety zapala mi się czerwona lampka…